Kryminał jako lektura szkolna? 5 książek Agnieszki Peszek, które mogłyby trafić na listę

Kategoria: Polecam
Nastoletni uczeń zaczytany w kryminale w szkolnej ławce, wokół niego rozświetla się mroczny świat powieści

W skrócie: Od 1 września 2026 nauczyciele klas 4–8 mają większą swobodę w doborze książek, a wśród lektur uzupełniających może się znaleźć literatura współczesna, w tym powieść kryminalna. Poniżej pięć tytułów, które moim zdaniem sprawdziłyby się jako kryminał zamiast klasycznej lektury szkolnej: „Krew na rękach” (mechanizmy manipulacji), „40. Raków” (trauma z dzieciństwa), „Paprotniki” (rodzina), „Zabijesz mnie?” (inność i bohaterka w spektrum autyzmu) oraz „Rwetes” (gaslighting w związku). To moja prywatna lista książek Agnieszki Peszek, nie żadne oficjalne stanowisko.


Pierwszego września odprowadziłam swoje dzieci do szkoły, a drugiego patrzyłam, jak człapią na pierwsze lekcje z minami skazańców prowadzonych na ścięcie. I jak co roku o tej porze złapałam się na tej samej myśli: kanon lektur szkolnych to dla mnie wielka zagadka.

Nie chodzi o to, że dzieci mają czytać. Mają, i bardzo dobrze. Chodzi o to, czym się je karmi na starcie. Umierające zwierzątka. Ludzie wkładani „na trzy zdrowaśki” do pieca. Bieda, wojna, śmierć. A wszystko to, zanim dziecko na dobre zdąży polubić książki.

Pomyślałam sobie pół żartem: może któraś z moich powieści nadałaby się do szkoły? Pierwsza odpowiedź przyszła od ręki: „Nie, przecież piszę kryminały, to zbyt drastyczne”.

A potem zaczęłam się zastanawiać, co tak naprawdę w tych książkach jest. Sprawdziłam przy okazji, co dokładnie zmienia się w tym roku w szkole. I wyszło mi coś zupełnie innego, niż myślałam.

Co się zmieniło w lekturach szkolnych od września 2026

Od 1 września 2026 obowiązuje nowa podstawa programowa języka polskiego dla klas IV–VIII. Zmiana, która zainteresowała mnie najbardziej: w klasach 4–6 nie ma już sztywnej listy lektur obowiązkowych. Nauczyciel dobiera książki razem z uczniami, kierując się tym, co ich ciekawi.

W klasach 7–8 lista obowiązkowa jest krótka, a obok niej stoją lektury uzupełniające, z których nauczyciel wybiera co najmniej jedną w roku szkolnym. I to mnie ucieszyło, bo może sięgnąć po literaturę współczesną, reportaż, „inne teksty kultury”.

Co więcej, na tej liście od dawna figuruje „Agatha Christie, wybrana powieść kryminalna”. Czyli kryminał jako lektura szkolna to nie moja fantazja. Ten precedens działa od lat. Pytanie tylko, dlaczego zatrzymał się na Agacie Christie.

Czego brakuje mi w kanonie lektur szkolnych

Powiem to jako matka i jako autorka: w szkolnym spisie brakuje mi książek o tym, jak działa druga osoba. Jak ktoś nas podchodzi. Jak rozpoznać, że w rozmowie właśnie jesteśmy przesuwani jak pionek na planszy.

Nastolatek dostaje mnóstwo lektur o honorze, ojczyźnie i wielkich wyborach. Dużo rzadziej o tym, co się dzieje, gdy chłopak z klasy mówi „tylko ty mnie rozumiesz”, a trzy tygodnie później „bez przesady, chyba coś ci się przywidziało”. A przecież z tym drugim zetknie się znacznie wcześniej niż z powstaniem styczniowym.

Moje kryminały akurat o tym są. Nie dlatego, że siadłam do nich z tezą. Po prostu interesuje mnie, dlaczego ludzie robią sobie nawzajem straszne rzeczy. I jak długo druga strona tego nie widzi.

5 kryminałów, które mogłyby być lekturą zamiast klasycznej pozycji

Zanim przejdę do szczegółów, krótka mapa. „Krew na rękach” to książka o mechanizmach manipulacji. Widziałabym ją już w klasie 7–8, jeszcze w podstawówce, bo uczy rozpoznawać, kiedy ktoś nami gra. „40. Raków”, pierwszy tom serii „Ona”, opowiada o traumie z dzieciństwa i o tym, że da się z trudną przeszłością coś zrobić, choć nie każdy wybór jest słuszny. To już cięższy kaliber, raczej dla starszych. „Paprotniki” są o rodzinie i o tym, że „podstawowa jednostka społeczna” bywa najbardziej skomplikowana z możliwych. Tu obstawiam trzecią klasę liceum. „Zabijesz mnie?” pokazuje inność, a konkretnie bohaterkę w spektrum autyzmu, i to, jak taka osoba żyje i pracuje, mimo że myśli inaczej niż większość. Ta powieść sprawdzi się od klasy 7–8 wzwyż. A „Rwetes” to gaslighting w związku i lekcja tego, jak nie wejść w relację, która krok po kroku odbiera kontrolę. Ta jest już dla licealistów.

A teraz po kolei.

„Krew na rękach”: o mechanizmach manipulacji

To książka, którą podałabym uczniowi najpierw. Jest w niej cała kolekcja chwytów, których ludzie używają, żeby postawić na swoim: granie na poczuciu winy, przepisywanie wspólnej historii, robienie z drugiej osoby kogoś „przewrażliwionego”. Czyta się to jak kryminał, w którym czytelnik prowadzi własne śledztwo, a przy okazji dostaje instrukcję obsługi cudzych intencji.

Dla klasy 7–8 w sam raz. W tym wieku dziecko pierwszy raz na poważnie negocjuje z rówieśnikami, z nauczycielami, czasem z nami. Warto, żeby wiedziało, kiedy negocjacje przestają być fair.

„40. Raków” (seria „Ona”): trauma z dzieciństwa

Bohaterkę tej serii poznajemy jako kobietę z tajemnicą, która robi wszystko, żeby przeszłość nie wypłynęła. U źródła jest trauma z dzieciństwa i pytanie, które ciągnie się przez kolejne tomy, „Numer 1″ i „3kąt”: ile z tego, kim jesteśmy, to naprawdę my, a ile rzeczy, które nam zrobiono.

Rozwiązania, które wybiera, bywają moralnie nie do obrony. Ale w szkolnym kanonie bohaterowie o niejednoznacznych wyborach to żadna nowość — od tego są dyskusje na lekcji. Widziałabym „40. Raków” w pierwszej klasie liceum. Nie wcześniej, bo tu naprawdę robi się gęsto.

„Paprotniki”: o rodzinie

„Rodzina jest podstawową jednostką społeczeństwa”. To zdanie każdy zna ze szkoły. „Paprotniki” pokazują, jak ta jednostka wygląda od środka, kiedy zgasną światła: co się dziedziczy oprócz nazwiska, co przemilcza przez trzy pokolenia i ile kosztuje trzymanie fasady.

Dla trzeciej klasy liceum, do rozmowy o tym, że dom bywa najtrudniejszym miejscem na świecie. I że nie ma w tym wstydu.

„Zabijesz mnie?”: o inności i bohaterce w spektrum autyzmu

Główna bohaterka jest policjantką w spektrum autyzmu. Pisałam ją, bo zależało mi, żeby pokazać nie „przypadek”, tylko człowieka: jak myśli, czego nie wychwytuje, co ją męczy w sytuacjach dla innych oczywistych. I jak reaguje na nią otoczenie.

Diagnozuje się dziś coraz więcej osób, między innymi dlatego, że kiedyś się tego po prostu nie robiło. Dla dzieciaka, który zna ze szkoły kogoś „dziwnego”, ta książka może być pierwszym momentem, kiedy zrozumie, że inność to nic strasznego. Że da się z tym normalnie żyć i robić swoje.

„Rwetes”: o gaslightingu w związku

Perfekcyjne osiedle luksusowych willi, ceniony lekarz medycyny estetycznej, nowa miłość u boku. I pierwsza żona, która „zginęła w pożarze samochodu” — dopóki w pobliskim lesie nie znajdują jej ciała.

„Rwetes” to też manipulacja, ale rozłożona na lata i schowana głęboko w związku. To jest gaslighting w związku pokazany od środka: jak to się zaczyna, jak brzmi na co dzień i dlaczego tak trudno z tego wyjść. Licealista, który dopiero wchodzi w pierwsze poważne relacje, wyniósłby z tej książki więcej niż z niejednej pogadanki na godzinie wychowawczej.

Czy kryminał w ogóle nadaje się na lekturę?

Wiem, że dla części osób samo zestawienie słów „kryminał” i „lektura” brzmi jak żart. Ale współczesny kryminał to dziś ogromny kawałek rynku, także tego młodzieżowego. Młodzi czytają powieści kryminalne z własnej woli, bo jest zagadka, bo bohater bywa w ich wieku, bo razem z nim prowadzi się śledztwo. Od Sherlocka Holmesa po Remigiusza Mroza sięga się po nie z tego samego powodu: żeby rozwiązać sprawę przed autorem.

Dobra powieść detektywistyczna ćwiczy uważność: kto kłamie, co się nie klei, komu na czym zależy. Zbrodnia jest tylko pretekstem, pod spodem zawsze siedzi człowiek i jego motywy. To dokładnie te umiejętności, których chcemy dla naszych dzieci, tylko podane tak, że same sięgają po kolejny rozdział, zamiast liczyć strony do końca.

Nie twierdzę, że kryminały mają wyprzeć klasykę. Twierdzę, że obok Mickiewicza jest miejsce na współczesną powieść (kryminalną, obyczajową, sensacyjną), w której nastolatek rozpozna swój świat. Skoro w szkolnym spisie jest już Agatha Christie, to polska literatura kryminalna też się w nim zmieści.

Którą z moich książek dodać do kanonu?

W odcinku „Peszkowej Środy” zażartowałam, że napiszemy petycję i że kiedyś Peszek wyląduje w szkolnej bibliotece. Żart żartem, ale najpierw musi tam w ogóle trafić.

Więc jeśli macie chwilę i ochotę: dajcie znać w komentarzu, którą z tych pięciu książek widzielibyście na liście lektur uzupełniających. A jeżeli któraś z moich powieści już Wam się spodobała, zgłoście ją w bibliotece szkolnej albo miejskiej. To dwie minuty, a robi sporą różnicę.

Dziękuję za to ślicznie.

Najczęstsze pytania

Czy kryminał może być lekturą szkolną?

Tak. W klasach 7–8 na liście lektur uzupełniających jest „Agatha Christie, wybrana powieść kryminalna”, a nowa podstawa programowa z 2026 roku pozwala nauczycielowi sięgać po literaturę współczesną. Kryminał jako lektura szkolna jest więc możliwy. Decyduje nauczyciel.

Które książki Agnieszki Peszek nadają się dla nastolatków?

Moim zdaniem najbardziej „Krew na rękach” (o manipulacji) i „Zabijesz mnie?” (o bohaterce w spektrum autyzmu), od klasy 7–8. „Rwetes”, „Paprotniki” i „40. Raków” widziałabym raczej w liceum, ze względu na cięższe tematy. To wciąż powieści kryminalne dla dorosłych, więc dużo zależy od konkretnego czytelnika.

Co zmieniła nowa podstawa programowa od września 2026?

W klasach 4–6 nie ma już sztywnej listy lektur obowiązkowych. Nauczyciel wybiera książki razem z uczniami. W klasach 7–8 lista obowiązkowa jest krótsza, a obok niej działają lektury uzupełniające, w tym literatura współczesna i reportaż.

Który kryminał uczy rozpoznawania manipulacji i gaslightingu?

„Krew na rękach” pokazuje mechanizmy manipulacji w codziennych relacjach, a „Rwetes” — gaslighting w związku rozłożony na lata.

Od ilu lat można czytać powieści Agnieszki Peszek?

To thrillery psychologiczne pisane dla dorosłych i starszej młodzieży. Orientacyjnie od 15–16 lat, przy czym „Krew na rękach” i „Zabijesz mnie?” są łagodniejsze niż pozostałe tytuły.


Agnieszka Peszek — autorka powieści kryminalnych i thrillerów psychologicznych, których tytuły regularnie trafiają na listy bestsellerów. Napisała m.in. serię „Ona” („40. Raków”, „Numer 1″, „3kąt”) oraz „Krew na rękach”, „Paprotniki”, „Zabijesz mnie?” i „Rwetes”. W polskiej literaturze kryminalnej debiutowała powieścią „Przez pomyłkę”. Co środę publikuje „Peszkową Środę”. Więcej w zakładce o mnie.